Social Icons

środa, 17 czerwca 2015

Dirt Devil Fellino mini turboszczotka do usuwania sierści - test


Posiadacze futerkowego zwierzaka na co dzień zmagają się z sierścią swojego pupila na ubraniach, pościeli, dywanach, legowiskach, itp., itd., zwłaszcza w porze linienia. Każdy szanujący się czyścioch/pedant usiłuje temu zaradzić, niejednokrotnie codziennie odkurzając mieszkanie, co oczywiście jest bardzo czasochłonne. Próbowaliście kiedyś odkurzyć wbity kłak na przykład z psiego posłania? Ileż to człowiek musi namachać się tą szczotką, żeby zebrać sierść, a i tak zawsze później trzeba jeszcze skubać powierzchnie ręcznie.

Na pomoc przychodzi nam Dirt Devil Fellino mini turboszczotka do usuwania sierści.


Przyznam szczerze, że na tę szczotkę trafiłam całkowicie przypadkowo, przy okazji zabawkowych zakupów. Skusiłam się na nią głównie dlatego, że już posiadam odkurzacz tej firmy, z którego jestem bardzo zadowolona. Zdecydowałam się na wersję mini, gdyż jest znacznie poręczniejsza od standardowej i znakomicie nadaje się do mniejszych powierzchni (z pewnością można ją stosować do tapicerki samochodowej).


Dirt Devil Fellino pasuje do wszystkich rodzajów odkurzaczy o średnicy rury od 32 do 35 mm (z wyjątkiem Vorwerk i Dyson). Jest banalnie prosta w montażu: turboszczotkę nakładamy na rurę jak każdą inną szczotkę. W przypadku węższej rury nasuwamy na nią załączoną nakładkę, a dopiero potem szczotkę.

 


Turboszczotka Dirt Devil Fellino mini posiada obrotowy wałek, który obraca się podczas odkurzania przez siłę ssącą odkurzacza. Przez to turboszczotka jest dokładniejsza w odkurzaniu od zwyczajnych ssawek uniwersalnych.

Wałek w ruchu.

A jak się spisuje Dirt Devil Fellino?
Jak dla mnie rewelacyjnie. Już po 1-2 "przejechaniach" usuwa 80% włosów. Z tą szczotką odkurzanie zakłaczonych powierzchni to sama przyjemność. Przyznam szczerze, że strasznie ciężko było mi nie odkurzać legowiska Damona przez tydzień, żeby uzyskać materiał do testów. Odstawiłam mu również na ten czas gammolen, bo akurat był w fazie zmiany futra.

Zakłaczone legowisko przed uruchomieniem szczotki...

...i po odkurzeniu połowy.

A tak to wygląda na ruchomym obrazie:


Czyszczenie szczotki jest banalnie proste. Wystarczy odkręcić nakładkę i gotowe. Większość części jest wyjmowana, co ułatwia dostęp do wszelkich zakamarków. 

W lewo odkręcamy ("unlock"), a w prawo zakręcamy ("lock").

Turboszczotka po otwarciu.

Dirt Devil Fellino dzięki specjalnej szczotce znakomicie spisuje się również przy usuwaniu kurzu z tapicerki. Po użyciu moja sofa stała się naprawdę odświeżona. I aż trudno uwierzyć ile śmieci się z niej uzbierało!

Syf w szczotce...

...i wyjęty ze szczotki.

Należy powiększyć zdjęcie, żeby zobaczyć co się zebrało na tej części.


A Wy jak sobie radzicie czy to z psią, czy kocią, a może i frecią sierścią? Koniecznie podzielcie się z nami swoimi sposobami!

PS.
Aż wstyd się przyznać, ale post był gotowy już praktycznie od kwietnia... brakowało tylko zdjęć. Niech mnie ktoś kopnie w cztery litery, bo mam już ze 3 posty, w których brakuje tylko grafiki...

Ponadto uzupełniliśmy dział testy o nasze zbiory i bylibyśmy wdzięczni gdybyście pomogli nam wybrać produkt do najbliższego testu, bo my absolutnie nie możemy się zdecydować! Z góry dzięki :)


13 komentarzy:

  1. A jaki jest koszt tego cudeńka? :) i gdzie mozna dostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My kupowaliśmy w zooplusie za nieco ponad 40 zł. Ale wystarczy poszukać ofert w necie, nawet ktoś na allegro miał :)

      Usuń
  2. Bardzo fajna sprawa :) Przede wszystkim, że jest w takiej mini wersji. Ja mam odkurzacz na wodę, i jedną turbo szczotkę ciężką i wielką jak cholera :D Ale plusem jej jest, że naprawdę zbiera kudły w 3 minuty i nie muszę już ślęczeć nad dywanami na kolach i zbierać ich rękoma. Odkurzacz z ofert podobnych do tych mango itp. co ludzie przychodzą testować w domu :D Ale to naprawdę był warty ceny zakup (i nerwów :D)
    lusiek.blox.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się marzy taki amerykański Rainbow, który ma funkcję trzepania i to taką porządną, nie pic na wodę ;) Ale w sumie już nie mam żadnych dywanów i nie wiem co gorsze, bo kłaki nie mają się gdzie osadzać i po jednym dniu bez odkurzania w kątach są tzw. "koty" :P

      Usuń
    2. Ja mam Rainbowa i ta trzepaczka nie radzi sobie do końca z kocią sierścią na dywanach. Ale ja mam kota z bardzo specyficzną sierścią, która przylepia się do powierzchni materiałowych i jedyny sposób na jej ściągnięcie, to zrolowanie rękawicą lub mokrą ręką. Żwirku poroznoszonego po domu też nie chce wciągać z dywanów typu shaggy.
      Za to mam drugi odkurzacz, bezworkowy Zelmer i ten już sobie radzi o wiele lepiej.
      Opisywaną tu turboszczotkę w wersji większej zakupiłam kiedyś w Lidlu po cenie niższej niż jest w zooplusie, ale niestety nie pasuje na końcówki odkurzaczy i nawet przejściówka nic tu nie zmieni. Leży więc nieużywana, choć bardzo by się przydała.

      Usuń
    3. A najlepiej z usuwaniem sierści z dywanów radzi sobie szczoteczka, którą kupiłam dla kota. Musiałam dokupić drugą i mam teraz jedną dla mojego futrzaka, a drugą do dywanów i chodników.
      Link do szczotki w zooplusie.
      Zbieram nią sierść z chodnika, który jest dość ciężki w oczyszczaniu. Po takim szczotkowaniu jest idealnie.

      Usuń
    4. Hmm, prawda jest taka, że czystość odkurzacza ma ogromny wpływ na jego moc ssącą, dlatego ja regularnie piorę filtr i resztę badziewia z mojego również bezworkowego DDa ;)

      Dzięki za cynk! (Nie)stety nie posiadam praktycznie żadnych dywanów, więc nie mam kłopotu z wbijającymi się kłakami ani zalegającym żwirkiem. Jednak Damon wyciera mi się o sofę, a ta szczotka skraca czas przeznaczony na odkłaczanie jej ;)

      Usuń
  3. No super sprawa. Moja mama na pewno by się ucieszyła z takiego sprzętu :P Mi tam sierść nie przeszkadza, ale jednak jest utrudnione, żeby pozbyć się sierści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też się ucieszyła i do mnie z tekstem: "No wreszcie coś dla domu, a nie ciągle tylko te zabawki dla psa" :P

      Usuń
  4. Super sprawa, przydałoby się mi takie coś, bo dość już mam jeżdżenia skrzypiącą szczotką :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... to może napisz list do Mikołaja? :D

      Usuń
  5. Świetna rzecz, nie wiedziałam że takie coś wogóle istnieje :) może buldogi francuskie nie mają sierści długiej, ale za to sztywne szpilki wbijają się gdzie popadnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie osobiście to krótka sierść jest jeszcze gorsza niż długa, właśnie przez to, że się wbija. Ale na szczęście producenci wychodzą nam naprzeciw i wymyślają różne urządzenia, ułatwiające nam życie :)

      Usuń